NIE-PORADNIK, NIE-CODZIENNIK
Kategorie: Wszystkie | BYWAMY... | CZYTAMY... | ŻelkoBzdurki
RSS
wtorek, 15 maja 2012
Tak, tak, znam te mrożące krew w żyłach opowieści o powierzanych opiece przedszkolaków papużkach i złotych rybkach. Słyszałam o chomikach, które trzeba było odkupywać, podmieniać i narzekać na brak domowego laboratorium, w którym udałoby się sklonować gryzonia o identycznej szarej łatce za uchem. Klonowanie "zrób to sam" wydaje się o niebo łatwiejsze od wciskania kilkulatkowi historii o znikającej, wędrującej czy też zgubionej łacie. Ielż to świnek morskich własności przedszkoli uciekło z wakacji u Zosi czy Jasia, ile żółwi wykończyła czekoladowa dieta... W porównaniu z małym przedszkolnym zoo, doniczka, a w doniczce ziemia i maleńkie ziarenko to nic, to drobiazg, ale...
Nie obiecuję, że to się nie powtórzy. Nie obiecuję, że już nigdy kawałek nieba nie spadnie nam na głowę i narobi zamieszania. Nie obiecuję, że codzienność nami znów nie zatrzęsie, a potem trzeba nam będzie znów wszystko na półki poukładać. Nie obiecuję, że nie zrobię sobie przerwy, tak po prostu. Obiecuję, że pisać będę, gdy będę mogła i... chciała. I dziękuję za tych kilka głosów z wirtualnych światów, że "czegoś brakuje", że "gdzie jesteście?", że "co u was?".
czwartek, 29 marca 2012
I dobrze, że miałam dobry humor. I dobrze, że nie byłam specjalnie zmęczona. I dobrze, że nie wołały, że mam im przynieść coś do picia, przykryć kołdrą, poczytać bajkę. I dobrze, że nie miałam nic innego bardzo-ważnego-nie-cierpiącego-zwłoki do zrobienia. I dobrze... I aż nie mogę uwierzyć, jak dobrze się bawiłam patrząc, jak oni zamiast spać...
wtorek, 27 marca 2012
Zostawiliśmy przedszkole, szkołę, dom, miasto... Wyruszyliśmy na SPOTKANIA, które dla jednych są MAŁE, a dla nas WIELKIE. (UWAGA! Wpis będziemy uzupełniać!) 3..., 2..., 1...
wtorek, 13 marca 2012
I ważne jest wspólne nasze nic-nie-wiem-o-świecie i brak-choćby-zielonego-pojęcia, bo dzięki temu pytamy, kombinujemy, szukamy pojęć różowych, pomarańczowych i niebieskich w paski.
środa, 07 marca 2012
Boli mnie wszystko, każdy mięsień, nawet ten, którego istnienia dotąd nawet nie podejrzewałam. Boli mnie gardło, złamałam paznokieć (!), mam zmiażdżoną stopę. Uprzedzam ciekawskich i tych z wyjątkowo bujną wyobraźnią- to nie był wypadek drogowy (choć może trochę...), nie brałam udziału w zawodach z cyklu STRONGMAN i nie spuściłam sobie na stopę ciężarówki. Nic z tych rzeczy. Po prostu wiosna, wiosna, wiosna!
piątek, 02 marca 2012
Kolejna porcja żelków-przekąsek, nie dłuuuugaśnych żelko-węży, do których mam słabość, ale na których gryzienie, żucie, ciamkanie i mlaskanie trzeba mieć czas. To takie żelki na jeden chaps. Częstujcie się.
czwartek, 01 marca 2012
Spojrzycie na to zdjęcie i zobaczycie bałagan w pokoju na drugim planie, niebieskie oczy, obdrapane kolano, a może napis na koszulce i godzinę na zegarze. A ja Wam opowiem inną historię...
środa, 22 lutego 2012
Czasem jestem wodzirejem, innym razem stoję w trzecim rzędzie i poddaję się ich inwencji i pomysłom. Nagle dowiaduję się, że nieważne jak, ale ważne, że rysuję, wycinam, lepię, śpiewam, czytam, nawet tańczę. I nikt mnie nie ocenia, ważne, że się dzieje i nikt nie krytykuje, a liczy się udział. I najczęściej o tym zapominam, a to takie proste...
niedziela, 19 lutego 2012
Jedna z tych sobót, która już tydzień wcześniej przestaje być wolną, leniwą sobotą bez zegarka i kalendarza. Jeden z tych sobotnich wieczorów, gdy wracamy: ja, dwoje zmęczonych dzieci, ich brzuchy pełne budyniu i babeczek z kolorową posypką oraz dwa baloniki.
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
ŻelkoŻercy | Wypromuj również swoją stronę